Od jakiegoś czasu, zresztą już dość długiego, mam wrażenie, że wszystkiego dookoła mnie jest za dużo.

Za dużo sprzętów, gadżetów, ubrań, gazet, książek, wrażeń, a przy okazji i jedzenia.

Zmierzam powoli, małymi krokami w stronę minimalizmu. Ta idea jest mi coraz bliższa i coraz bardziej mnie przekonuje.

Zaczęłam od szafy i ograniczenia ilości ubrań. Wszystkie niepotrzebne, nienoszone rozdałam koleżankom i zawiozłam do punktu PCK.

Odgruzowałam dom, nawet książki, których nie przeczytam drugi raz powędrowały do biblioteki. Wszystkie niepotrzebne meble, które kurzą się na strychu wystawiłam na OLX. Zrobiłam tez przegląd garów w kuchni – jedyne, czemu nie umiem się oprzeć to kolekcja form do pieczenia, na razie siedzi w bifyju i czeka na użycie.

Ograniczyłam też czytanie – nie ilościowo, ale jakościowo.

Nie czytam prasy dla kobiet, nie licząc Wysokich Obcasów.

Książki czytam tylko takie, które coś naprawdę wnoszą. Poradniki rozwijające mnie jako osobę albo potrzebne, aby lepiej blogować i książki z gatunków, które uwielbiam, czyli głównie sci-fi. Staram się nie zaśmiecać sobie głowy – nie oglądać byle jakich filmów, nie czytać głupot, itp.

Z internetu korzystam wybiórczo i celowo. Jeden dzień weekendu staram się robić sobie “bez”. Bez komputera, telefonu, facebooka, instagrama.

Mam wrażenie, że ten nadmiar mnie wykańcza, moja głowa ciągle pracuje na zwiększonych obrotach, co błyskawicznie odbija się na moim śnie. Odkryłam niedawno, że należę do osób wysoko wrażliwych, więc szczególnie muszę dbać o odpowiednią dawkę świętego spokoju 😉

Zrezygnowałam nawet ze słuchania radia do pracy, robię to z rzadka i tylko jeżeli faktycznie mam na to ochotę. A jeszcze częściej puszczam sobie po prostu muzykę, którą lubię, najczęściej jazz.

Staram się regularnie ćwiczyć mindfulness.

Jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron, non stop mamy dostęp do internetu. Non stop odczuwamy presję – miej piękne rzeczy pokazywane na instagramie, ćwicz do upadłego dla pięknej sylwetki, czytaj wszystkie nowości wydawnicze.

Czy faktycznie jest nam to potrzebne do szczęścia?

Bardzo pomogła mi uporządkować moje priorytety, i z wielu rzeczy zrezygnować bez żalu, książka „Esencjalista”. W zakresie uporządkowania szafy polecam książki Asi Glogazy i Katarzyny Kędzierskiej.

Obydwie prowadzą doskonałe blogi o tematyce minimalistycznej mody. Dzięki ich wskazówkom mam dobrze skomponowaną szafe, ubrania kupuje dużo rzadziej, droższe i lepszej jakości. Sięgam wreszcie po rzeczy szyte odpowiedzialnie, wegańskie, które zawsze wydawały mi się poza moim zasięgiem finansowym.

Wszystko to doprowadza mnie powoli do ścieżki minimalizmu w kuchni.

Jestem zmęczona tym, że wszystko jest dostępne cały rok. Unoszę wysoko brwi, gdy widzę posty oznaczone „zero waste”, na których jest awokado, ananas czy chia – kupione do własnej siatki, ale wleczone pół świata z taki śladem węglowym, że nie ma to nic wspólnego z redukcją odpadów. Pomidory dostępne cały rok, plastikowe ogórki w środku zimy. Wszystko są to rzeczy, których nie jem od lat, podążając za zmieniającymi się porami roku i stawiając na lokalne produkty, co wspiera też naszą ekonomię.

Po tych wszystkich latach stwierdzam, że nie potrzebuję dużego wyboru, wręcz ciągłe podejmowanie decyzji na każdy temat, dzień w dzień, bardzo mnie męczy. Także w kuchni. Bardziej bawi mnie przyrządzenie pysznego dania z jednego, podstawowego składnika niż z dziesięciu.

Stąd pomysł, że będę pokazywać na blogu także dania w duchu minimalistycznym.

Jeden podstawowy składnik, coś co akurat jest w sezonie, rośnie u nas. Razem z dodatkami nie powinno być potrzebne więcej niż 5 rzeczy do przygotowania posiłku.

Takie gotowanie ma same zalety – proste jest zawsze zdrowe. Będzie niedrogo, bo taki jest też cel tego gotowania. Nie będzie trzeba dużo zmywać, bo wiadomka, trzeba minimalizować takie czynności, więc ograniczać brudne gary i oszczędzać wodę. Będą to też dania szybkie w przygotowaniu.

Na pierwszy ogień wzięłam kalafior, który jest teraz w sezonie. Tanie, powszechnie dostępne warzywo, do kupienia bez problemu za kilka złotych.

Idealnie współgra z wyrazistymi przyprawami. Zrobiłam z niego wegańską jajecznicę czyli kalafiornicę. Jajeczny smak uzyskałam dodając czarnej soli kala namak. To oczywiście produkt zagraniczny, ale niedrogi, można kupić ją w każdym eko sklepie.

Jeżeli znudziły się Wam tofucznice i jagielnice to idealna odmiana. Albo coś zupełnie nowego, dla urozmaicenia śniadaniowego menu.

Dajcie znać czy smakowało i co myslicie o minimalizmie w kuchni!

Drukuj
clockclock iconcutlerycutlery iconflagflag iconfolderfolder iconinstagraminstagram iconpinterestpinterest iconfacebookfacebook iconprintprint iconsquaressquares iconheartheart iconheart solidheart solid icon

Kalafiornica! O minimalizmie w kuchni.

  • Autorka:Zielenina
  • Czas przygotowania:10 min
  • Czas gotowania:10 min
  • Czas całkowity:20 min
  • Ilość porcji:41x
  • Kategoria:śniadania
  • Metoda:smażenie
  • Dieta:wegańska

Opis

Jeżeli znudziły się Wam tofucznice i jagielnice to idealna odmiana. Albo coś zupełnie nowego, dla urozmaicenia śniadaniowego menu.

Dajcie znać czy smakowało i co myslicie o minimalizmie w kuchni!


Składniki

Scale

składniki na 4 porcje:

  • 1 nieduży kalafior
  • 1 cebula
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka czarnej soli kala namak
  • 1/2 pęczka szczypiorku

Sposób wykonania

Kalafiora dzielimy na różyczki, myjemy i osuszamy. Siekamy do drobno albo miksujemy w blenderze tak, aby zostały nieduże kawałki.

Na patelni rozgrzewamy oliwę, szklimy cebulę i kurkumę. Dokładnie mieszamy. Dodajemy kalafiora i smażymy 5-7 minut aż zmięknie. Dodajemy sól, mieszamy. Podajemy ze szczypiorkiem.


Słowa kluczowe: kalafiornica

Mam na imię Magdalena, prowadzę Zieleninę. Z wykształcenia jestem prawniczką, z zamiłowania dietetyczką. Chciałam uczynić świat lepszym miejscem, dlatego założyłam bloga o kuchni wegetariańskiej, zgodnej z moimi wartościami. Przez 10 lat stał się on dla mnie sposobem na życie i źródłem ogromnej satysfakcji. Wydałam 3 książki kucharskie, prowadzę warsztaty kulinarne, jestem autorką sezonowych e-booków z przepisami, które nadają smaku codzienności.

Zobacz więcej >

Zapisz

Zapisz

Szkolenie + zestaw ebooków na cały rok!

Pobierz bezpłatny jadłospis na lato z przepisami i listą zakupów!

Przepisy zgodnie z porami roku:

Facebook

2 komentarze

  1. Różanecznik
    28 czerwca 2018 @ 18:50

    Jest pyszna. Już dwa razy w tym tygodniu robiłam

    Reply

    • Zielenina
      27 lipca 2018 @ 14:29

      też bardzo lubię 😀

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Recipe rating

Na tej stronie wykorzystujemy cookie. Aby kontynuować użytkowanie strony (treść poprawnie się wyświetli po akceptacji), zaakceptuj politykę prywatności. polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close